Mieszkańcy Mongolii są miłośnikami herbaty i to od wielu pokoleń. Herbatę pija się tu zazwyczaj z dodatkiem mleka. Niewielką ilość liści wkłada się do garnka z posoloną wodą, którą powoli doprowadza się do wrzenia. Potem napar dopełnia się mlekiem (około 1/3 objętości). Miejsce herbaty w kulturze mongolskiej świadczy o tym, że ludność ta już wieki temu parała się handlem i w tej sposób nabyła nawyk picia herbacianego naparu. Oczywiście Mongołowie nie stronią też od napojów alkoholowych. Wódka, czyli arkhi jest popularna, a prawdziwy mongolski mężczyzna nigdy nie powinien odmawiać zaoferowanej mu porcji. Mongołowie, którzy parają się wypasem bydła, przygotowują swój własny alkohol, tzw. airag ze sfermentowanego mleka. Napitek ten zawiera około 3% alkoholu. Często airag przetwarza się dalej, aby w efekcie końcowym otrzymać shimiin arkhi. Trunek ten jest już mocniejszy i zawiera zazwyczaj około 12% alkoholu. W Mongolii można też spotkać trunki z innych państw, jak choćby szeroki wybór zagranicznych piw. Mogołowie sami również produkują piwa, a najpopularniejsze marki to Borgio i Chingiss.







Artykuł „CO PIJA SIĘ W MONGOLII” jest fascynującą lekturą, która rzeczywiście przybliża nam kulturę picia w tym azjatyckim kraju. Bardzo doceniam bogate opisy tradycyjnych napojów, takich jak mleko wielbłądzie czy sproszkowane herbaty. To prawdziwa uczta dla umysłu!
Jednakże, brakuje mi informacji na temat wpływu tego zwyczaju na środowisko naturalne. Czy produkcja tych napojów ma negatywny wpływ na ekosystem? Byłoby ciekawie dowiedzieć się więcej na temat zrównoważonego podejścia do picia w Mongolii. Może to dobry temat na kolejny artykuł?
Komentarz dodasz po zalogowaniu.